search
top

Odnawiamy stary kaloryfer

Mieszkasz w bloku z wielkiej płyty czy wiekowej kamienicy i codziennie musisz znosić widok grzejników starego typu, które szpecą Twój salon czy sypialnię? Podpowiadamy, co zrobić, by nieco poprawić ich wygląd.

Jeśli pragniesz zasłonić grzejnik, to oczywiście możesz to zrobić, ale tylko poza sezonem grzewczym. Dlaczego? Ponieważ zastawianie kaloryferów (np. meblami) to bardzo nieekonomiczne rozwiązanie. Ciepłe powietrze powinno swobodnie krążyć po pokoju. W przypadku, gdy napotyka ono jakąś barierę, jednocześnie zmniejsza się efektywność naszego grzejnika, nie wspominając już o tym, że rosną rachunki za ogrzewanie (bariery utrudniają promieniowanie, a zatem kaloryfer musi mieć wyższą temperaturę, by dostarczyć taką samą ilość ciepła, co grzejnik, który nie jest zasłonięty).

Grzejniki nowszej generacji mogą przyjmować bardzo interesujące kształty, na rynku znajdziemy nawet ażurowe modele, podświetlane od środka łagodnym blaskiem… Ale wróćmy do rzeczywistości – stary, nieestetyczny grzejnik możemy przede wszystkim odmalować. W każdym markecie budowlanym znajdziemy specjalne emalie do grzejników, które odznaczają się podwyższoną odpornością na wysoką temperaturę. Tego typu preparaty bardzo dobrze kryją malowaną powierzchnię, dzięki czemu farba się nie łuszczy. Wybrany przez nas specyfik powinien też dobrze współpracować z metalem, z którego wykonany jest kaloryfer.

Ale zanim w ogóle zaczniemy malować, musimy dokładnie oczyścić grzejnik. Właściwie przygotowana do malowania powierzchnia powinna być sucha, gładka i równa. Dlatego też należy usunąć starą warstwę farby i odtłuścić powierzchnię przy pomocy wody z detergentem. Kaloryfery miedziane powinno się przetrzeć drobnoziarnistym papierem ściernym albo wełną stalową, by pozbyć się w ten sposób zabrudzeń. Z kolei wszelkie zadziorny wygładzamy stalowymi szczotkami.

Ważna uwaga – pokrywajmy emalią tylko zimne kaloryfery, ponieważ malowanie gorącego grzejnika może powodować łuszczenie się farby. Przed przystąpieniem do pracy dokładnie wymieszajmy emalię. W razie, gdyby była za gęsta, należy rozcieńczyć ją zwykłą wodą (maksymalnie dodajemy 2% objętości). Kaloryfery pokrywamy 2–3 warstwami farby (przy czym nie musi to być wcale standardowa, biała emalia). Pamiętajmy o zachowaniu wymaganego odstępu czasowego (minimum 4 godziny).

A jeśli pomimo tych zabiegów nasz grzejnik nadal ma według nas nieciekawy wygląd, to po prostu spróbujmy odwrócić od niego uwagę za pomocą starannie dobranych zasłon, firanek, czy też dodatków zdobiących parapet nad kaloryferem.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top